La Gomera – raj na talerzu i w terenie

La Gomera jest nadzwyczajna. Jest tym czego ja szukam w moich podróżach. ZIELONA, górzysta, z powulkanicznym akcentem, różnorodnym klimatem (znajdziemy tu i upał i chłód w ciągu tego samego dnia ), ze spektakularnymi trasami nadającymi się do reklamy samochodów, z pysznym jedzeniem (ach te banany i ser almogrote!) i przede wszystkim znajdziecie tam „święty spokój”. Po całym dniu jazdy samochodem zastanawiałam się dlaczego w takim raju jest tak mało turystów! Poza okresem wakacyjnym, na wyspie lądują codziennie tylko 2 małe samoloty z Teneryfy. Pozostali odwiedzający przypływają małym statkiem na 1-dniową wycieczkę z Teneryfy. Dzięki tak małej popularności La Gomery, mogliśmy cieszyć się jej pięknem i smakować ją w samotności. Nie widzieliśmy śmieci, nie staliśmy w korku, nie szukaliśmy miejsca parkingowego. Los Gomeros żyją w harmonii z naturą i w swoim rytmie. Tak nam się spodobało to nasze prywatne obcowanie z przyrodą, że zastanawiam się czy warto w ogóle reklamować ten raj. Niech sobie będzie takie miejsce na ziemi, na Wyspach Kanaryjskich, gdzie można pojechać i wyciszyć umysł.

Wiecie, że na La Gomerze zatrzymał się Krzysztof Kolumb i zaopatrywał się w żywność zanim wyruszył do Ameryki? No cóż, jego pognało dalej do zdobywania świata, a za nim podążyli inni.. Bardzo dobrze, dzięki temu La Gomerę pozostawili nietkniętą.

Photo_1558891033202

 

La Gomera – na talerzu

Wyspiarze nie mogli narzekać na brak wody, dzięki temu mieli czym nawadniać pola i nie cierpieli z powodu głodu tak jak na pozostałych Wyspach Kanaryjskich. Kuchnia niewiele jednak różni się od tej, którą spotkamy na Gran Canarii czy Lanzarote. Mają wiele ze sobą wspólnego. Są jednak dania, które królują na tej wyspie i nie może ich zabraknąć w menu mieszkańców.

  • Almogrote

Jest to kozi ser, czasem owczy, delikatnie pikantny – zależy jak go doprawi kucharz – wymieszany z czosnkiem, papryką, pomidorami, oliwą i ostrą papryczką guindilla. Ma konsystencję pasty, bądź pasztetu i podaje się razem z chlebem lub ziemniaczkami kanaryjskimi (papas arrugadas) jako przystawkę. Prawdziwy skarb gastronomiczny na La Gomerze. Jadłam go codziennie do obiadu i kolacji.  Dostępny w sklepach na półce między słoikami, żałuję, że kupiłam tylko 1 do domu.

  • Potaje de berros

Typowa zupa-krem przygotowywana z dużych liści rzeżuchy. Baaardzo zdrowa, zachwala się jej magiczne właściwości dla organizmu, żeby ją zagęścić dodaje się też mąkę gofio ( z mielonej prażonej kukurydzy) i podaje w tradycyjnych drewnianych miseczkach. Bardzo syta.

Photo_1558891674207

  • Smażony biały ser

Tym razem na ciepło, podawany z sosami kanaryjskimi mojo rojo (pikantny) i mojo verde (z czosnkiem i kolendrą).

  • RYBY

Uwielbiam te z Atlantyku, są soczyste i mamy ich ogromny wybór. Najbardziej typowa, reklamowana we wszystkich przewodnikach to ” Vieja”, zasugeruję jednak, żeby wybrać coś innego, najlepiej rybę dnia (pescado del dia). Możecie czasem podejść do lodówki i wybrać taką, która Wam odpowiada wielkością. Stara zasada, zawsze aktualna – patrzcie co zamawiają lokalni i bierzcie to samo.

  • Miel de palma

Miód, a właściwie syrop z palmy. Na La Gomerze znajdziecie ogromne oazy palmowe, największą widzieliśmy w wąwozie Valle del Rey. My utożsamiamy palmę z rajem, ale mieszkańcy są bardziej praktyczni i sadzili je w dużych ilościach z innych powodów. Wykorzystywali wszystkie części z palmy do codziennego użytku: liście, owoce(daktyle) stanowiły pożywienie dla zwierząt hodowlanych, z pni budowali ule, z liści tworzyło się kapelusze i koszyki. Ale najsmaczniejsze to co otrzymany z palmy to właśnie miód. Powstaje on podczas długiego gotowania soku z palmy guarapo. Żeby wypłynął sok, trzeba nacinać nocą korę i cierpliwie czekać do rana, aż spłynie on do pojemnika. Na dzień przykrywa się nacięcia, żeby chronić je od promieni słonecznych – na wyspach naprawdę grzeje mocno. Mówi się, że z 8 l soku powstaje zaledwie 1 l miodu. Dostępny w słoiczkach na wszystkich Wyspach Kanaryjskich.

  • Gofio escaldado

Przystawka, która powstaje podczas mieszania rosołu rybnego z mąką gofio. Ma postać gęstej pasty. Potrawa dekorowana jest kawałkami czerwonej cebuli, które służą jako łyżeczki. Bez wątpienia, po papas arrugadas, najbardziej kanaryjska przystawka.

Photo_1558891788543

 

Park Narodowy Garajonay

Pisząc o La Gomerze nie sposób nie wspomnieć o Parku Narodowym Garajonay, który robi największe wrażenie na wszystkich odwiedzających. To tam znajdują się te baśniowe lasy, rodem z bajki o wróżkach czy duchach. Nazwa związana jest z  legendą o romantycznej miłości  księżniczki z La Gomery ” Gara” i księcia z Teneryfy ” Jonay” . Ich związek nie został zaakceptowany przez ich rodziny, wierzyli, że Gara jako córka wody (na wyspie mieli dużo opadów, źródeł wody), nie może się wyjść za księcia ognia (na Teneryfie w tym czasie wulkan Teide grzmiał i groził erupcją). Kochankowie uciekli i schowali się w lesie wawrzynowym, ale rodzina ich odnalazła i postanowiła ponownie rozdzielić. Zrozpaczeni weszli na najwyższy szczyt wyspy (obecnie Alto de Garajonay), przebili serca drewnianą gałęzią i rzucili się w przepaść.

Photo_1558891245677

Ta romantyczna i tragiczna historia została upamiętniona przez wyspiarzy i ich imionami nazwali Park. Znajdziemy tu największą ilość roślin endemicznych w Europie i największy obszar laurasilva na świecie: lasy wawrzynowe, cedrowe, gigantyczne drzewa osiągające 30m wysokości, przeogromne paprocie, mchy obrastające drzewa lub zwisające z gałęzi.

Photo_1558891163220

Photo_1558891671309

W lesie ma się ciągłe odczucie chłodu i wilgoci, drzewa pokryte są kroplami wody, między konarami rozpływa się mgła jakby ktoś wypuścił za rogiem dym. Spacer po Parku Garajonay jest jak spacer przez magiczną scenerię z filmu o duchach, pogoda zmienia się błyskawicznie, czasami niespodziewanie za zakrętem widzi się słońce i temperatura skacze do góry.

Photo_1558891244519

Photo_1558891243192

Photo_1558891163727

Photo_1558891034447

Photo_1559140747621

Po Parku została wytyczona gęsta sieć szlaków spacerowych, trekkingowych o różnych stopniach trudności. Są w miarę dobrze oznakowane, ale rozglądając się po tym bajecznym krajobrazie, czasem można przegapić skręt. Tym bardziej, że ścieżek jest naprawdę dużo, bo aż 18. Niektóre się nachodzą lub łączą. Ja wybrałam najbardziej kompleksową, najdłuższą oraz wedle rekomendacji najlepszą trasę po Parku: nr 18 Gran Circular.

Photo_1558891243862

Photo_1558891245204

Photo_1558891164082

Photo_1558891164605

Polecam gorąco wszystkim, o ile lubicie duuuzo chodzić, macie buty do trekkingu i dużo samozaparcia. Trasa ma 18km i pokonuje się ją w ok. 8h. Trudność polega na tym, że jest zwyczajnie długa. Najlepiej zostawić samochód w Pajarito i zacząć od podejścia na najwyższy szczyt Alto de Garajonay ( skąd rzucili się w przepaść kochankowie wedle legendy) i następnie schodzić łagodnie w kierunku El Cedro, gdzie można zrobić przystanek na obiad w barze na polu campingowym i zebrać siły na podejście przez Reventon Oscuro aż do Los Roques, Tajaque i dalej do parkingu Pajarito. Zdjęcia nie oddadzą piękna tego lasu, są tylko jego małą namiastką. Widoku z  Mirador Del Morro de Agando nigdy nie zapomnę: spływające ze szczytów chmury, opatulające i „podlewające” lasy wawrzynowe i cedrowe; gołe, monumentalne skały Los Roques i wulkan Teide z Teneryfy w oddali.. Naprawdę, dla takich widoków warto przemierzyć tyle kilometrów i naładować własne „akumulatory”.

Photo_1558891784684

Photo_1558891669708

Język gwizdowy El Silbo

Jedna z najbardziej zachwycających tradycji zachowana sprzed czasów hiszpańskiej konkwisty. Jest to język używany za pośrednictwem gwizdów, który umożliwiał komunikację na duże odległości. Ukształtowanie terenu nie pozwalało mieszkańcom na szybkie przemieszczanie się i przekazywanie informacji. Dlatego stworzyli swój język, który również był ich sekretnym językiem i w ten sposób mogli przekazywać wiadomości podczas walk i ataków z zewnątrz. Dzisiaj stanowi Dziedzictwo Kulturowe, a od 2009 r. zostało wpisane przez UNESCO na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. Nie miałam okazji posłuchać na żywo, jest to język, który podobnie jak Skok Pasterza (Salto de Pastor) staje się coraz mniej popularny wśród mieszkańców, żeby nie powiedzieć, że zanika. Na pamiątkę El Silbo mam w swojej kolekcji drewniany gwizdek z La Gomery.Photo_1559141015109

A może ktoś z Was był już na La Gomerze i coś jeszcze zrobiło na Was wrażenie?

Photo_1559140747171

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.