Gran Canaria dla wtajemniczonych

20190307_233511_0001

Czyli to czego nie znajdziemy w przewodnikach o Gran Canarii.

To żaden problem jest odnaleźć listę atrakcji top 10, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc na Gran Canarii. Sama chcę Was zabrać w taką wirtualną podróż, bo żal byłoby przyjechać na  wyspę i przeoczyć to co jest tu najpiękniejsze. Chce jednak pokazać, że ta lista atrakcji jest zdecydowanie dłuższa i jeśli sądzicie, że w 1-2-3 dni uda Wam się objechać wyspę i zobaczyć wszystko i pewnie wrócić jeszcze przed zachodem słońca to muszę Was zaskoczyć. Ta pozornie mała, okrągła wyspa, która na długość i szerokość ma mniej więcej 50×60 km, kryje w sobie tyle wspaniałych krajobrazowych tras, miasteczek, punktów widokowych, że nie raz zaskakuje nawet samych lokalnych. Najlepiej jednak działa tu poczta pantoflowa, bo o wielu miejscach dowiedziałam się oczywiście od tutejszych, a dopiero potem odnalazłam jakieś wskazówki w internecie, najczęściej na hiszpańskich stronach, blogach.

Przedstawiam  listę miejsc, na które rzadko kiedy trafisz w polskich przewodnikach, miejsca z dala od głównych szlaków turystycznych, gdzie czasem nie spotkamy nikogo, a jak już to Hiszpana, bądź zakochanego w Kanarach turystę jak ja, który lubi autentyczne miejsca. Można się nimi nacieszyć w spokoju i zrobić zdjęcia bez obawy, że w kadr nam wejdzie ktoś w „skarpetkach w sandałach”.  Zapraszam Cię na atrakcje z poza listy Top10, jeśli masz dosyć zmasyfikowanych miejsc i chcesz pobyć wśród lokalnych – albo po prostu w samotności.

Barranco de las Vacas

Jeśli chcesz chociaż na chwilę poczuć namiastkę Arizony albo Utah, to nie trzeba kupować biletu do Stanów Zjednoczonych tylko wystarczy wylądować na Gran Canarii. Jedno z najbardziej zaskakujących zakątków na wyspie: 50 m wąwóz przez który dawniej przepływała rzeka, na przestrzeni wieków na skutek erozji został tak cudnie wyrzeźbiony, że spacer po nim przypomina wycieczkę po jednym z amerykańskich kanionów. Stosunkowo łatwo tam się dostać trzeba przejechać miejscowość Agüimes i kierować się na Temisas. Samochód najlepiej zostawić w przydrożnej zatoczce i dalej iść już na piechotę. Naprawdę warto się pofatygować, bo widoki niecodzienne, a formacji skalnych tego rodzaju mało w naszej Europie.

2019-02-12-23-59-52

2019-03-06-15-24-45

2019-03-06-16-53-01

Tufia i Playa Aguadulce

Tufia to kolejne miejsce, gdzie tradycja mieszkania w jaskiniach jest nadal podtrzymywana. W pobliżu znajduje się również wiele innych wolnostojących, białych domków, przyklejonych do siebie, całość wybudowana w małej zatoczce przy samej czarnej, wulkanicznej plaży, o długości ok.40 m. Drzwi wejściowe i okiennice najczęściej pomalowane są na niebiesko, typowy zwyczaj jeśli domki znajdują się przy oceanie. Przynajmniej tu mamy ład urbanistyczny, chociaż fasady dawno nie widziały świeżej farby. Morska, słona bryza wciska się we wszystkie szczeliny domów, fale podmywają skaliste wybrzeże, a mieszkańcy wyciągają się leniwie na leżakach i plaży pod swoim domem. Spotkamy tu tylko miejscowych i płetwonurków, którzy ruszają z brzegu na poznanie głębin oceanicznych. Woda jest tu krystalicznie czysta, to pod jej powierzchnią spotkamy pozostałych mieszkańców Tufii – całe bogactwo fauny. Raj dla tych co kochają snorkling! Nie będą zawiedzeni! Trzeba tylko uważać na wędkarzy, bo znajdziemy ich tu sporo i zarzucają przynętą gdzie popadnie: wiedzą gdzie ryby „dobrze biorą” 😉 Skromna, autentyczna wioska nadmorska. Ma w sobie jakiś czar.

Dla odmiany po drugiej stronie tego małego półwyspu, znajduje się plaża Playa Aguadulce z białym piaskiem. Pływanie i nurkowanie może być utrudnione przez wzburzoną wodę, ale przy odrobinie  szczęścia i mniejszych wiatrach warto zawitać tutaj jak mamy dosyć zapełnionych plaż na południu.

2019-03-06-16-19-36

2019-03-06-16-16-41

2019-03-06-16-21-05

W Polsce jabłonie w domowym ogródku a na Gran Canarii mango

Cueva de Cuatro Puertas i Cuevas de la Audiencia

Jaskinie, jaskinie…. Jest ich cała lista na tej wyspie, zamieszkałe, opuszczone, pełniące rolę skansenu. Wiele z nich doczekało się nawet swoich nazw. Cueva de Cuatro Puertas (czyli dosłownie Jaskinie o Czterech Parach Drzwi) oraz Cuevas de la Audiencia są świetnym przykładem dawnych jaskiń, które nie są już  zamieszkałe, ale zachowały świetnie swoją strukturę – część mieszkalną, spichlerze oraz miejsce obrządków religijnych. Co więcej, nikt nie skasuje nas tu za bilet wstępu i nie musimy wspinać się wysoko, żeby się do nich dostać. Wystarczy samochód i dobre chęci.

Cueva de Cuatro Puertas to właściwie jama wykuta w skale przez pierwszych mieszkańców, jeszcze przed konkwistą hiszpańską, która składa się z kilku części. Świetny punkt obserwacyjny. W najwyżej położonej części znajduję się Almogaren, czyli miejsce gdzie odbywały się obrzędy religijne i składane były ofiary. Tam gdzie jedni widza mistyczne znaki, drudzy mówią, że są to pozostałości po dawnych młynach kamiennych. Z drugiej strony wzniesienia można dojść do części mieszkalnej oraz dawnych spichlerzy (Cuevas de los Pilares). Całość wygląda jak dziurawy ser, na ścianach wprawne oko może wychwycić dawne znaki tubylców wykute na ścianach. Zadziwiające jest jak świetnie została zachowana jaskinia, chociaż zanim teren został zabezpieczony, wielu pasterzy zatrzymywało się tutaj ze swoim stadem owiec i kóz i przyczynili się do „delikatnych zniszczeń”. Nietypowa sceneria natchnęła też jednego z włoskich reżyserów, który postanowił nakręcić w 1954 r. film pt. Tirma.

2019-03-06-15-29-57

Cueva de Cuatro Puertas

2019-03-06-15-30-14

El Almogaren – miejsce obrządków religijnych

2019-03-06-15-30-52

Droga do Cuevas de los Pilares

2019-03-06-15-32-46

Cuevas de los Pilares 

2019-03-06-15-31-45

2019-03-06-15-31-10

Na obrzeżach miasteczka Temisas, znanej głownie z oliwy oliwek, kryje się kolejny archeologiczny skarb: Cuevas de la Audiencia. Prowadzi do niego krótki szlak. Jest to kolejna „podziurawiona” skała przez tubylców, która służyła im przede wszystkim za spichlerz. Najtrudniej znaleźć wejście do niej, bo trzeba wyszukać na zboczu wąskie „drzwi” do korytarza, które przebija się przez całą górę i prowadzi do centralnej części, skąd rozciąga się widok na białe miasteczko.. Patrząc na oliwę z Temisas, zawsze wspominam sobie właśnie ten widok z jaskiń.

2019-03-06-15-28-35

2019-03-06-15-27-02

2019-03-06-15-27-57

Barranco Hondo i Arco Coronadero

A teraz coś dla tych co lubią trekking i chcieliby się zatopić w krajobrazie kanaryjskim, ale bardziej tym suchym i skalistym. Jeśli komuś spodobał się wąwóz Barranco de las Vacas to ten również może skraść serce, bo podobnie wygląda jak wycięty fragment ze skalistej Arizony. Płaski szlak wzdłuż pnących się coraz wyżej wzniesień, urozmaicony przeróżnymi formacjami skalnymi i roślinnością niewymagającej dużej ilości opadów. Nad nami fruwały sokoły, które nie widziały żywego ducha w tym wąwozie oprócz nas – na pewno tego popołudnia. Uwaga, lepiej założyć buty do trekkingu, bo szkoda naszych mało wytrwałych adidasów.

2019-03-07-23-48-37

Połowa drogi jest stosunkowa płaska, trzeba tylko przeskakiwać przez bloki skalne, po ok.1h15min wspinamy się mocno, mocno pod górę po kamienistym szlaku. Na górze czeka nas nagroda : widok na ogromny łuk skalny Arco Coronadero i głęboki wąwóz. Druga połowa trasy to już łagodne zejście, po pagórkach. Proponuję zarezerwować ok. 3 h na całe przejście. Idealny pomysł na popołudnie dla tych co marzą o świętym spokoju i marszu o średnim poziomie trudności.

2019-03-06-16-08-14

Widok z Arco Coronadero

Piknik w Presa de las Niñas

Jak Kanaryjczycy lubią spędzać niedziele? Najlepiej na łonie natury razem ze swoją rodziną. A co powiecie na to, żeby rozbić namiot, zrobić grilla i jeszcze popływać kajakiem po jeziorze? Gran Canaria ma wiele pól biwakowych, gdzie bez problemu można spędzić weekend pod namiotem patrząc w nocy na gwiazdy i przyrządzając steki na grillu. Jest wiele stref specjalnie do tego przygotowanych ( zona acampada – trzeba wypełnić formularz online z prośbą o pozwolenie na camping) , wraz z instalacjami sanitarnymi, kamiennymi stolikami oraz miejscami na grilla ( zona recreaticva). Wystarczy węgiel i oczywiście jedzenie, bo w pobliżu nie znajdziemy żadnego sklepu. Moim ulubionym miejscem jest Presa de las Niñas, w centralnej części Gran Canarii. Dojazd do niego to też wyprawa na dobre 1,5h z Las Palmas lub południa wyspy, jak zwykle po trasie tysiąca zakrętów 😉 Po drodze mija się inne jeziora, a właściwie to sztuczne zbiorniki wodne, których jest pełno na tej wyspie. Ich poziom jest najniższy w okresie letnim. Może nie są to nasze Mazury, ale woda, lasy sosnowe, świeże powietrze i zapachy z grilla gwarantowane! Widziałam lokalnych dryfująych spokojnie po jeziorze na swoim kajaku, ja odważyłam się wejść do wody, żeby pomoczyć nogi..ale szybko stamtąd uciekłam ze względu na pijawki! Zniechęciły mnie na stałe do kąpieli. Proponuję zaopatrzyć się w jednorazowy grill , dostępny w większych hipermarketach lub dla tych co lubią dobrze wysmażone steki, a nie krwiste – lepiej dokupić węgiel, bądź pożyczyc od kogoś z sąsiedniego stolika. Piłka do gry, planszówki, kocyk i można spędzić miłą, spokojną niedziele na świeżym powietrzu- i nie musi to być plaża w Maspalomas 😉

2019-03-06-15-55-22

Widok na Presa de Las Niñas, po lewej stronie w głębi miejsce na piknik

2019-03-06-15-48-31

Acusa Seca

Dużo pisze o  jaskiniach i chyba mam obsesje na ich punkcie, ale co poradzę, że jest ich tutaj tak dużo 😉 Acusa Seca podobnie jak Barranco de Guayadeque jest aglomeracją  gdzie nadal podtrzymywana jest tradycja mieszkania w jamach skalnych- wykutych przez człowieka. Acusa Seca różni się tym, że jest zlokalizowana bardzo wysoko i baaardzo daleko od wszystkich większych miast. Za te widoki, które mają na co dzień z góry powinno się chyba płacić miliony (niedaleko jest słynne Roque Nublo). Mieliśmy szczęście i również udało nam się poznać jednego z mieszkańców, Kanaryjczyka, który właśnie remontował swoje mieszkanie. Było bardzo nowoczesne! Zdradził nam, że wychował się na tych terenach, zna wszystkie zakątki w okolicy, bo za młodu latał po zboczach bawić się z innymi  dzieciakami czy pomagał  paść kozy. Nie zapomnę jego radosnego wyrazu twarzy, pary uśmiechniętych oczu i pięknej opalenizny. Zdradził nam, że nie lubi oglądać telewizji, lepiej cieszyć się z tego co się ma, a nie martwić tym co się dzieje na kontynencie.. Pokazał nam gestem widok na cały wąwóz i zapytał czy można chcieć czegoś więcej od życia niż takich widoków na co dzień? Czasem nieznajomi mogą nam tak nieświadomie przekazać ważne mądrości życiowe, które chowam do jednej z szufladek w mojej pamięci.

2019-03-06-16-00-09

Liczne jaskinie w Acusa Seca pod wielką skałą

2019-03-06-16-01-32

Niektóre jaskinie wyglądają na opuszczone

2019-03-06-16-02-22

2019-03-06-16-04-18

Na co dzień mieszkańcy Acusa Seca mają takie widoki

La Finca de Osoria

Jeśli mamy dosyć suchych krajobrazów, skał i kaktusów, a to za czym tęsknimy ma odcień soczystej zieleni, zapach lasów liściastych i wilgotnej ziemi, to należy kierować się na północ w stronę Teroru i odwiedzić Finca de Osoria – publiczny park należący od lat 80. do władz Gran Canarii, ale trzeba wysyłać formularz online z prośbą o wejście. W godzinach popołudniowych nie ma nikogo kto pilnowałby bramy, więc udało nam się zwyczajnie wejść od strony cmentarza już kilka razy. Brama zamykana jest na 4 spusty  o godz.18, więc trzeba pilnować czasu, a w parku można się zgubić. Teren jest obszerny, otoczony wysokim ogrodzeniem, na pierwszy plan rzuca się gospodarstwo rolne i pole ziemniaków, ale nie dajcie się zwieść – dalej kryje w sobie pozostałości po pięknych lasach laurowych i naprawdę dużo, dużo zieleni o każdej porze roku. Można zwyczajnie pospacerować po lesie (mają całą sieć szlaków),  zrobić piknik lub obejrzeć scenerię gdzie kręcony był fragment filmu pt. „Palmeras de la nieve” ( tłum. „Palmy w śniegu”), który otrzymał nawet nagrodę Goya za najlepszą scenografię. Jak zatęsknię za naszymi polskimi, zielonymi lasami to uciekam właśnie tu, do tej oazy spokoju.

IMG_20190306_170053

Lista  tych dużych i małych miejsc, które odkrywam co i raz jest naprawdę duużo dłuższa i może powstanie jeszcze kolejna część tego wpisu. Chcę pokazać, że pomimo swoich małych rozmiarów wyspa nie jest takim nudnym kawałkiem ziemi, Kanaryjczycy maja dużo możliwości na spędzenie miło swojego dnia – na świeżym powietrzu, a nie jak to bywa w dużych miastach w centrum handlowym. Tu też toczy się normalne życie. Jak chcą zobaczyć coś innego to kupują bilet za kilkanaście euro ( rezydenci wysp kanaryjskich płacą tylko 25% regularnej ceny za przelot), wsiadają w samolot i za 30 min lądują na innej wyspie kanaryjskiej. Tak to można podróżować 🙂

 

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.