Salto del Pastor

20190325_235441_0000

Wyspy Kanaryjskie mogą pochwalić się wieloma tradycjami, które są unikatowe i wyróżniają się  pośród innych części Hiszpanii. Mają tu swoje sporty i zabawy praktykowane czasem tylko i wyłącznie na wyspach jak np. lucha canaria ( walki kanaryjskie, podobne do sumo 😉 )

Jest jednak taka tradycja, która nigdzie indziej na świecie nie występuje. Jest chlubą  mieszkańców wysp i sprawia, że czują się dumni ze swojej kultury i ciągłości podtrzymywania tradycji. Mowa o Salto del Pastor czyli Skoku Pasterza.

Już sama nazwa sugeruje na czym polega oraz gdzie miała swoje początki. Wyspy Kanaryjskie nie należą do płaskich wysp, pokryte zastygłą lawą, kształtowane na przestrzeni wieków przez żywioły, mają bardzo zróżnicowaną powierzchnię. Pełno tu wąwozów, formacji skalnych, wulkanów, a pomiędzy nimi piękne pola, na których mogą paść się kozy, owce. Miasteczka zakładane były na zboczach, a dotarcie do nich zajmowało mieszkańcom duuuużo czasu. Dlatego wymyślono jak przemieszczać się do nich na skróty. Pasterze wyrabiali z drewna pal o wysokości co najmniej 2,5 metra, koniec wieńczył kozi róg, który później zastąpiono metalem. Taki kij pozwalał im na przeskakiwanie zboczy w błyskawicznym tempie i docieranie do trudno dostępnych miejsc. Oszczędność czasu i..  sił. Nie trzeba już było chodzić naokoło.  Wraz z rozwojem dróg i komunikacji docieranie do miasteczek nie było już takie czasochłonne, jak nie samochodem, to chociażby rowerem można było dotrzeć szybko do domu. Natomiast zawód pasterza, który chodzi ze swoim stadem i prowadzi koczowniczy tryb życia po całej wyspie w poszukiwaniu najlepszych pastwisk – jest już na wymarciu. Powstała nawet na ten temat ciekawa książka „Trashumante de Canarias”, w której podają, że obecnie na Gran Canari jest tylko 18 pasterzy, z czego Ci na południu zajmują się głównie stadem kóz, a w północnej części  owiec (stąd mają pyszne sery, które dojrzewają w jaskini Santa Maria de Guia). Mimo wszystko Salto del Pastor, przestało być  popularne tylko pośród pasterzy. Stało się tradycją, sportem ( który bym nazwała ekstremalnym) popularyzowanym i podtrzymywanym przez Kanaryjczyków. Powstały kluby, stowarzyszenia, wspólnoty aż wreszcie federacje, które dbają aby to co zostało wypracowane przez ich przodków nie zostało zapomniane. Organizują spotkania na wszystkich wyspach. Jeśli kij ma 3-4 m, to na pewno należy do kogoś z Teneryfy, La Palmy, La Gomery czy El Hierro (lanza lub astia), bo tam zejścia są bardziej strome, na Gran Canarii mierzy mniej więcej 3 m (garrote),a najkrótsze, bo 2-3 m mają te na Fuertaventurze lub Lanzarote (lata). W weekendy poszczególne grupy z zrzeszonych klubów zbierają się na „treningi” i  przemierzają wyspy wzdłuż i wszerz, wchodząc tam gdzie my ledwo sięgamy wzrokiem. Podążają trasami, które przemierzali ich przodkowie. Rzadko kiedy spotykają zwykłych turystów na swojej trasie. Najczęściej są to tereny trudno dostępne, gdzie nawet nie ma wytyczonego szlaku. Pasja i chęć podtrzymywania tradycji łączy ludzi. Kluby, stowarzyszenia spotykają się wspólnie  – oczywiście w terenie. Organizowane są zloty dla wszystkich skoczków (saltadores/as) z jednej wyspy i raz do roku zjeżdżają się ze wszystkich wysp.

Miałam przyjemność poznać sympatyczną grupę, z federacji Salto de Pastor Canario podczas targów poświęconych gastronomii, kulturze i folkloru „Gran Canaria Me Gusta”. Idealne miejsce, żeby zaznaczyć swoją obecność na targach i pokazać wspaniałą i oryginalną tradycję kanaryjską. Panowie bardzo miło mnie przyjeli i szczególnie jeden z nich wyjaśnił na czym polega skok i o co właściwie w tym wszystkim chodzi. Bez dłuższego owijania w bawełnę, dali mi jeden kij do ręki, kazali wejść na podwyższenie i skoczyć. Technika nie jest skomplikowana, trzeba jednak się skupić i chłonąć cenną wiedzę. Ważne jest odpowiednie trzymanie kija, jedną ręka przytrzymuje się górną część bliżej barków, drugą natomiast chwytamy dolną część, odwaracając dłoń o 180stopni, uginamy kolana, ustawiając kij miedzy nogami i..ześlizgujemy się. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Moi nauczyciele nie dają za wygraną, prezentują mi jeszcze raz postawę i za namową skaczę. Najwyżej będą mnie łapać! 5 par rąk czeka aż odważnie wykonam zadanie. Na szczęście obyło się bez ich interwencji, wykonałam skok i ześlizgnęłam się gładko po tyczce. Kij celowo ma większą średnice w swojej dolnej części, aby przy zsuwaniu się w dół , można było spowolnić ześlizg. W tym tkwi cała tajemnica. Panowie nie wyglądają jak po kursie tańca na rurze, a z gracją ześlizgują się po nim i gładko opadają na podłoże. To pierwsza lekcja. Na niej zakończyłam swoje szkolenie. Zaprezentowali mi jednak kilka innych skoków. Oprócz „stóp razem”, panowie najbardziej lubią boczny skok, podczas którego ześlizgują się na biodrze. Inny skok wykonują gdy muszą pokonać przepaść. Ja z przerażeniem w oczach oglądam ich nagrania podczas których bez jakichkolwiek oporów przeskakują nad urwiskami, jak ja nad kałużą na ulicy. Panowie się rozochocili i zaprezentowali mi na żywo inne skoki, z góry na dół i na odwrót, bieg pod górę i łagodne zejście po stromej platformie. Wszystko bez zadyszki, bez zastanowienia. Pokuszę się o porównanie ich aktywności do Le Parkour, ale w bardziej tradycyjnej formie. Mój „nauczyciel” pokazał mi wiele zdjęć z Gran Canaria, miejsc które udało mu się zobaczyć. Mogę o nich tylko pomarzyć, bo wejście do większości z nich jest bardzo niebezpieczne i często po prostu nie prowadzi do nich żaden szlak. Muszę więc pogodzić się z tym, że nie wszystko na tej wyspie uda mi się zobaczyć. Zaproponowano mi zapisanie się do ich grupy. Podobnież są też tam kobiety, ale nie wiele 😉  Mój nauczyciel mówi, że jest nowy, „trenuje dopiero” 12 lat.. z dużym niedosytem pożegnałam się z miłą grupą skoczków, zapisałam kontakt, może kiedyś zmienię zdanie.

2019-02-23-10-54-24

2019-02-23-10-47-20

2019-02-24-21-07-21

2019-02-23-11-02-20

2019-02-23-11-06-06

2019-02-23-11-14-48

2019-02-23-11-08-14

Dawny zawód, długa tradycja, hobby.. Salto del pastor można nazywać na wiele sposobów. Często jest to też ucieczka od miejskiego hałasu, eksploracja ziemi swoich  przodków, poszukiwanie spokoju i pragnienie życia na łonie natury. Trzymam kciuki, żeby grono wielbicieli salto del pastor nigdy się nie pomniejszyło, a pasjonaci trekkingu po Wyspach Kanaryjskich – wytężajcie wzrok i szukajcie grupy kijów na najwyższych szczytach, bo dla nich nie ma rzeczy niemożliwych.

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.