La Palma, La Isla Bonita cz.2

 

20190122_225836_0001-705x591

Dzień 3

La Palma uważana jest za jedno z najlepszych miejsc na świecie(!) do obserwacji nieba i gwiazdozbiorów, dlatego na krawędzi Caldery de Taburiente, przy najwyższym szczycie wyspy, zbudowano Observatorium Astrofizyczne Roque de los Muchachos. Powyżej morza chmur, gdzie atmosfera jest wolna od zanieczyszczeń, marzyciele podróży po galaktykach mogą zbliżyć się do gwiezdnego krajobrazu i podziwiać liczne konstelacje. Właściwie to na całej wyspie znajduje się aż 16 punktów widokowych przeznaczonych specjalnie do nocnych obserwacji nieba. Wyspa może pochwalić się wyjątkową czystością i klarownością powietrza. Niesamowite uczucie oddychać tak czystym powietrzem. Bez wątpienia jednak oddycha się trochę trudniej na samym szczycie w pobliżu obserwatorium, które znajduje się na wysokości powyżej 2400 m.n.p.pm- ze względu na różnice ciśnienia i rozrzedzone powietrze.

Z miesięcznym wyprzedzeniem zarezerwowałam nam 2 h zwiedzanie z przewodnikiem po Observatorio Astrofisico de Roque de los Muchachos. Droga z Santa Cruz na sam szczyt ma ok.40km i wjazd zajmuje nam co najmniej 1h15min. Trasa jest godna tego morderczego podjazdu, po zakrętach, bo praktycznie cały czas można podziwiać leśne krajobrazy. Na miejscu czeka na naszą grupę przewodnik, który zabiera nas na objazd po terenie gdzie znajdują się liczne teleskopy, wyposażone w najlepsze urządzenia astrofizyczne na świecie. Teren jest obszerny, dlatego przemieszczamy się swoimi samochodami, podążając za instrukcjami przewodnika. W nasz tour wchodzi również zwiedzanie wnętrza Gran Telescopio Canario (Wielki Teleskop Kanaryjski). Ziewanie i zmęczenie doskwierało mi od samego początku, ze względu na panujące tu warunki i mniejsze ilości tlenu we wdychanym powietrzu,  jednak informacje i historie opowiadane przez naszego specjalistę rozbudzały moja ciekawość i miałam poczucie , że znajduje się naprawdę w wyjątkowym miejscu na naszej ziemi.

20190122_172655_0001-705x591

Po zakończeniu zwiedzania udaliśmy się na ten najsłynniejszy punkt widokowy na wyspie, na najwyższy szczyt Roque de los Muchachos i z wysokości 2426 m.n.p.m, podziwialiśmy ogrom Caldery de Taburiente. Nie wskazane dla osób, które maja lęk wysokości lub przestrzeni, bo może zakręcić się w głowie.

20190122_172804-3033x2274

Odważnie ruszyliśmy wąską dróżką wyłożoną kamieniami do kolejnego punktu oddalonego jakies 300m dalej. Patrząc w dół przypominaliśmy sobie nasz wczorajszy spacer po Parku Narodowym i szukaliśmy rzeki nad którą jedliśmy nasz obiad. Trzeba pamiętać, że na tych wysokościach temperatura może spadać do zera, zbocza mogą pokryć się szronem, śniegiem , bądź ginąć w kalimie. My mieliśmy mocne, kanaryjskie słońce, które ogrzewało nas na tyle, że przy 10 st.nie potrzebowaliśmy nawet kurtek, lekka kalima nie przeszkodziła nam w widokach i z dala majaczyło nam Teide z Teneryfy oraz czubki gór z La Gomery wynurzające się znad morza chmur.

20181221_094428-3033x2274

Droga na najwyższy szczyt Roque de los Muchachos 2426 m.n.p.m, po lewej stronie w tle widać wulkan Teide

20181221_094314-3033x2274

Kalima w tle

20181221_094534-3033x1037

Widok na część Caldery de Taburiente z najwyższego szczytu

Z najwyższego szczytu zjechaliśmy praktycznie do poziomu morza, do małej miejscowości Santo Domingo. Nie tylko na dobry, domowy obiad w lokalnej restauracji. W pobliżu znajduje się punkt widokowy Mirador del Puerto de Garafia. Z tej części można obserwować skaliste wybrzeże i kilka skał wolnostojących na oceanie, co jest rzadkością dla tej wyspy.

20181218_164436-3024x2268

20181218_165121-3024x2268

Ale nie tylko to ściągnęło nas na sam dół i koniec tej wyspy. Za parkingiem kryje się kamienisty szlak, który prowadzi do dawnego portu rybackiego Puerto de Santo Domingo.

20181218_171357-3024x2268

Dawniej zanim wybudowali asfaltowe trasy, wijące się pomiędzy dywanem ze słodkiej tabaiby, tak typowej rośliny dla wysp kanaryjskich, droga morska była jedyną drogą aby dostać się do dalekich, zakątków wyspy. Tak w pobliżu Playa Bujaren, na wyciągniętym małym półwyspie powstał port rybacki, nazywany w dialekcie canario poris. Do dnia dzisiejszego na skałach i w wyrytych jaskiniach kryją się domki rybaków, większość zamknięta na 4 spusty. Fale rozbijają się z taką siłą, że praktycznie docierają do poziomu najniżej położonych jaskiń rybackich. Magiczne miejsce, szczególnie o zachodzie słońca. Czuć zapach słonej wody morskiej, szum fal nie pozwala na normalna konwersacje. Nie mogliśmy sobie lepiej wyobrazić końca naszego trzeciego dnia.

20181218_170858-3024x2268

20181218_172028-3024x2268

Dzień 4

20190123_214522-1209x1612

Były wulkany i suche pokryte pyłem zbocza, czarne plaże , sosnowe lasy w Parku Narodowym Caldera de Taburiente, nagie turnie i wąwozy. Najwyższe partie górskie, obserwatorium astronomiczne, urokliwe wioski i błękit oceanu z dzikim wybrzeżem. Do kompletu brakuje nam jeszcze ostatniego pierwiastka, aby uznać wyspę za kwintesencje wszystkich pozostałych wysp kanaryjskich razem wziętych i mianować ją numer 1 w naszym rankingu.

Na zakończenie zostawiliśmy sobie najbardziej zielony skrawek La Palmy: Cubo de La Galga, który prowadzi przez widowiskowy las wawrzynowy i laurowy. Trasa ma ok .11 km, łatwa, zajmuje średnio 3.5h, ale wymaga lepszego obuwia – ze względu na wilgoć i mokrą nawierzchnię i liście, można  pojechać jak na łyżwach. Pomimo, że dzień był słoneczny, maszerowaliśmy 2 h do punktu widokowego praktycznie cały czas zacienionym szlakiem. Bujna roślinność nie pozwalała na to, aby docierały tu promienie słońca. Cały czas się zastanawialiśmy jak to możliwe, że na tak małej wyspie, można spotkać tak dużą różnorodność roślinną, aż takie kontrasty. Pośród gęstych paproci, czuliśmy się jak w Jurrasic Parku. Brakowało tylko dinozaurów. Strumyki spływające po skałach, między wąwozami towarzyszyły nam co i raz. Na samym szczycie czekał nas punkt widokowy na tą najbardziej zieloną część wyspy. Nie bez przyczyny La Palmę nazywają La Isla Verde ( Zieloną Wyspą). Nie sposób było zaprzeczyć. Droga powrotna, tym razem w dół, była już bardziej nasłoneczniona i cieplejsza.

img-20190121-wa0004

Tym, którzy czują niedosyt zieleni, mogą wybrać się parę km na północ do Los Tilos – serca lasów wawrzynowych, gdzie szlaki kończą się przy orzeźwiających źródłach. My wybraliśmy naturalne baseny w Charco Azul, żeby w pobliżu zjeść obiad i zgubić się pośród plantacji bananów. Banany kanaryjskie są typowym owocem na wyspach, są malutkie, pożywne i bardzo smaczne. Kusiło mnie, żeby podkraść je z kiści, ale symulując robienie zdjęcia i zakradając się do bananowca, miałam za dużo świadków. Musiałam obejść się smakiem i zadowolić widokiem.

20190122_174736_0001-432x432

Po rybnym obiedzie, który jest specjalnością na wyspach, przyszedł czas, żeby uciąć sobie siestę na plaży i pożegnać się z La Palmą. Był to ostatni dzień naszego wyjazdu i ciężko mi było przełknąć fakt, że za chwile wsiadamy do samolotu. Tak wiele jeszcze było do zobaczenia. Cieszę się, że w planowaniu tego dnia nie zapomniałam o Playa de Nogales. Nie jest to zwykła plaża jakich tysiące na wyspach. Trzeba trochę się zmęczyć, żeby do niej dotrzeć. Schodkami, trzymając się drewnianych barierek, dotarliśmy do najpiękniejszej czarnej plaży. Praktycznie pustej! Playa de Nogales jest śliczną, czarną jak smoła plażą, rekomendowana surferom, niebezpieczną ze względu na duże wahania stanów wody. Podczas przypływu praktycznie zalewa ją całkowicie. Zamiast drzemki zrobiliśmy bałwana z piasku i tym świątecznym akcentem pożegnaliśmy się z La Palmą.

20181221_095512-1008x756

20181219_161404-1612x1209

20181219_165334-1612x1209

20181219_163534-1612x1209

Jeśli ktoś oczekuje, że zakwateruje się w ogromnych resortach z all inclusive i będzie bawił się podczas wieczornego, hotelowego show- to napewno nie ten kierunek. Jeśli ktoś liczy na bujne, nocne życie towarzyskie i hiszpańskie noce do rana – to tak samo jest w błędzie. Jeśli ktoś lubi obcować z naturą, delektować się jej wszystkimi kolorami i zapachami, zdobyć wulkan i zatopić stopy w czarnym piasku to jak najbardziej polecam La Palme. Wyspa promuje się jako alternatywa turystyki masowej. Zachowuje balans i rozwija się zgodnie z polityką Zrównoważonego Rozwoju Turystycznego. Wyspiarze chcą przyjąć spokojnego turystę, ale aktywnego, który okaże szacunek naturze, będzie ją podziwiał, szanował i w żaden sposób nie zaburzy jej równowagi. Los Palmeros to ludzie ciepli, otwarci, gadatliwi(uwaga! Przez jednych prawie spóźniliśmy się na samolot), gościnni, zakochani w swojej wyspie. Dumni, że są z La Palmy.

Najlepszy klimat na świecie, najczystsze powietrze i natura na wyciągnięcie ręki. Naprawdę po tych 4 dniach nie chce wracać się do domu…

Skomentuj

Proszę zalogować się jedną z tych metod aby dodawać swoje komentarze:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.